Powiem tylko tyle, że komentarze (wszystkie nawet te negatywne) są mile widziane. Piszcie co wam się podoba, a co nie i co mogłabym zmienić. Na prawdę, jeśli wam się podoba (choć pewnie nie) napiszcie byle co i wtedy będę mieć większą motywację do pisania, a jeśli coś się wam nie podoba piszcie co, żeby ewentualnie po korekcie mogło się wam spodobać.
Annabeth
Ten sen mnie zaniepokoił . To była albo przyszłość, albo przeszłość, bo na pewno nie teraźniejszość. Nie powiedziałam tego Percy'emu, nie mogłam, martwiłby się. Sny Herosów zwykle się sprawdzają, a tamta dziewczyna... Byłam na łące o ile można to nią nazwać. Dym unosił się z podpalonej trawy. Dookoła leżały spalone na popiół ciała różnych zwierząt. Rozpoznałam wśród nich króliki i... To było zbyt straszne, ujrzałam... Sowę. Trawa... Trawy w ogóle nie było, oprócz małego okręgu, w którym siedziała blond włosa, młoda dziewczyna z łukiem przewieszonym przez ramię. Mimo iż łąka wyglądała jakby ktoś ją podpalił wszystko wokół młodej kobiety wyglądało lepiej niż niektóre dobrze pielęgnowane ogródki. Wszystko kwitło, a w trawie ujrzałam wiewiórkę, która wbiegła po ramieniu dziewczyny. Próbowałam podejść, ale wiewiórka się spłoszyła. Wybiegła poza obszar cudownej łączki i na moich oczach się spaliła. Dziewuszka była pewna siebie, niczego się nie bała. Podeszła do wiewiórki, a otoczenie wokół niej ożywało, nawet wiewiórka. Nad jej głową widniał symbol Artemidy, który powoli słabł, zniknął a ona zaczęła się starzec. Odwaga w jej oczach zniknęła, spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem ,,Pomóż mi,, wydukała ,,Nie jestem sobą, nie wiem kim jestem. Moje siostry były mym jedynym celem, one i Artemida, a teraz? Znikam, nic dla nich nie znaczę.,, Ostatnie słowa docierały do mnie z daleka.
Chejron
Jadłem owies. Co nie można? Jestem koniem! Złapałem kryształową szklankę, aby popić drapiącą w gardle przekąskę. Usłyszałem głośny dźwięk- PIK PIK PIK PIK. Ktoś dzwonił Iryfonem, a od ostatniego kawału Travisa i Connora Hood Dionizos ustawił dźwięk, aby nikt bez jego wiedzy nie mógł zadzwonić.
-Kto dzwoni?-spytałem groźnym głosem
-Yyy Dionizos?
-Nie to ja Thalio, Chejron.
-Co to za nowoczesna technika?- córka Zeusa naburmuszyła się. Tylko jej udawało się mnie rozśmieszyć. Możecie powiedzieć, że to nie śmieszne, ale kawały o blondynkach też takie nie są. Możecie powiedzieć, że jestem starej daty, ale błagam! Urodziłem się jako małe Centurzątko w czasach starożytnej Grecji.
-Włączyć obraz- rozkazałem i ukazała mi się córka Zeusa.- Dawno nie widziałem Łowczyni.- ukłoniłem się uroczyście- Przypuszczam, że dzwonisz, aby poinformować mnie o przyjeździe jednej z twych sióstr, ale ja już wszystko wiem-chwilowo na jej twarzy pojawiło się poczucie winy i zakłopotanie.
-Nina już nie jest Łowczynią.
-Złamała przysięgę?
-Nie, Artemida ją odesłała. Mogę z nią porozmawiać?
-Z chęcią dałbym ci ją do telefonu- zachichotałem, dobra rżałem jak koń- ale nasza droga wygnanka jeszcze nie przyjechała.
-Co!? Miała tu być już godzinę temu! Phoebe! Co z Niną?Dobrze, dobrze. Phoebe mówi, że odprowadziły ją pod samą bramę!
-Spokojnie Thalio, może już jest. Pójdę ją poszukać.
Jason
Nadszedł czas na obozowe ognisko. Otworzyłem drzwi i pobiegłem w stonę Piper. Podeszłem ją od tyłu i przez chwilę zapominając kim jest moja dziewczyna, próbowałem zasłonić jej oczy. Zanim zdążyłem to zrobić zobaczyłem jej sztylet wymierzony w moją pierś.
-Jason!- krzyknęła uradowana, upuszczając ostre narzędzie i rzuciła mi się na szyję.
-Cześć.-dobra, spokojnie, jej matka dała mi już wykład na temat jaki to ja jestem nieczuły
Pocałowała mnie w polik i złapała za dłoń.Ciągle trzymając ją za rękę usłyszałem rozmowę Merle córki Demeter. Nie przytoczę wam jej dokładnie, ale mówiła, że do obozu ma przyjechać wygnana Łowczyni, z tego powodu Annabeth i Percy dzisiaj przyjeżdżają. Usiadłem na drewnianej ławce i jak co tydzień czekałem na przyjście Chejrona. Coś pokrzyżowało moje plany, bo Centaur zamiast przyjść, przybiegł.
-Przedstawiciele domków proszeni są o wstawienie na naradę.
***
-Rozmawiałem dzisiaj z Thalią-powiedział- Miała odwiedzić nas jedna z jej sióst... Byłych sióstr, ale ta się nie zjawiła. Musi być kimś ważnym, bo Thalia się bardzo zmartwiła. Ogłaszam misję poszukiwawczą, kto chce wziąć udział?
Nie byłem pewien czy się zgłosić, miałem już dość tych wszystkich walk. Ostatnim razem straciłem najlepszego przyjaciela. Wymieniłem spojrzenia z Piper, myślała o tym samym. Do misji nikt się nie zgłosił. Zapewne zrobiłaby to Clarisse gdyby nie wirus grypy żołądkowej, który panuje w obozie. Chejron wyglądał na wyraźnie rozczarowanego.
-Dobrze w takim razie poproszę kogoś z Obozu Jupiter.
-My pójdziemy- do pokoju weszli Percy i Annabeth
-Annie- siostra An przytuliła ją mocno.- To okropne, bycie grupowym domku znaczy się, tym bardziej Ateny, zawsze wygrywałyśmy wojny bo miałyśmy ciebie, ale teraz wszystko muszę robić ja i choćbym stawała na głowie i robiła fikołki nigdy cię nie zastąpię.-Oszczędzę wam tych łzawych momentów
-Mimo wszystko dwie osoby to zbyt mało.- upierał się Chejron
-Ja pójdę, przecież chociaż jedna Greczynka musi pójść- To była Clarisse, trzymając się za brzuch chwiejnym krokiem wkroczyła na salę, patrzyła z wyrzutem na Percy'ego i Annabeth. Miała do nich żal, że stanęli po stronie wrogów, Rzymian. Kiedyś nawet mi powiedziała coś czego obawiałem się podczas pierwszego dnia pobytu w Obozie, ale ona powiedziała to nie w ten sposób jak szkolni tyrani (rozumiecie, takie coś co nikogo nie rusza). Jej słowa mnie zabolały i do dzisiaj je pamiętam. ,,Próbujesz zastąpić tego głąba i mądralińską, ale zawsze byłeś i będziesz Rzymianinem,, Cały domek Aresa patrzy na mnie krzywo.
-Nie możesz, jesteś chora- zaprotestowałem.
-Zamilcz ...- urwała ale ja wiem że znowu chciała mi wytknąć moje geny.
-Niech będzie, tylko... Dbajcie o nią.
-Nie potrzebuje nianiek.
-Dobrze w takim razie poproszę kogoś z Obozu Jupiter.
-My pójdziemy- do pokoju weszli Percy i Annabeth
-Annie- siostra An przytuliła ją mocno.- To okropne, bycie grupowym domku znaczy się, tym bardziej Ateny, zawsze wygrywałyśmy wojny bo miałyśmy ciebie, ale teraz wszystko muszę robić ja i choćbym stawała na głowie i robiła fikołki nigdy cię nie zastąpię.-Oszczędzę wam tych łzawych momentów
-Mimo wszystko dwie osoby to zbyt mało.- upierał się Chejron
-Ja pójdę, przecież chociaż jedna Greczynka musi pójść- To była Clarisse, trzymając się za brzuch chwiejnym krokiem wkroczyła na salę, patrzyła z wyrzutem na Percy'ego i Annabeth. Miała do nich żal, że stanęli po stronie wrogów, Rzymian. Kiedyś nawet mi powiedziała coś czego obawiałem się podczas pierwszego dnia pobytu w Obozie, ale ona powiedziała to nie w ten sposób jak szkolni tyrani (rozumiecie, takie coś co nikogo nie rusza). Jej słowa mnie zabolały i do dzisiaj je pamiętam. ,,Próbujesz zastąpić tego głąba i mądralińską, ale zawsze byłeś i będziesz Rzymianinem,, Cały domek Aresa patrzy na mnie krzywo.
-Nie możesz, jesteś chora- zaprotestowałem.
-Zamilcz ...- urwała ale ja wiem że znowu chciała mi wytknąć moje geny.
-Niech będzie, tylko... Dbajcie o nią.
-Nie potrzebuje nianiek.
Nina
Wspinałam się po stromym zboczu. Myślą, że jestem w obozie, więc mam trochę czasu na ucieczkę. Co ja mam teraz zrobić? Może popłynę na wyspę Kirke i zostanę jedną z jej służących? Nie, kosmetyki nie są dla mnie. Amazonki? Tak, to chyba najlepsze rozwiązanie. Złapłam szczyt góry i podciągnęłam się. Robiło się późno, rozłożyłam tu bluzę, aby mieć gdzie się położyć. Może nie były to idealne warunki, ale bywało gorzej. Obejrzałam wszystko dokładnie i pięć razy okrążyłam górę. Zero Herosów, zero bogów, zero potworów i innych przyprawiających mnie o dreszcze stworzeń. Tej nocy nie miałam snów, to był spokojny czas pod gwiazdami, księżycem... Nie mogę spać. Nie pod gołym niebem. Nie tak jak moje siostry, moje byłe siostry. ,,Nina co z tobą? Dlaczego stałaś się taka gburowata? Artemida to bogini, jest taka jak inni! Widzi tylko czubek własnego nosa, nie przejmuj się tym! To przecież normalne,, myślałam ,,Aaach,, kopnęłam kamień, który spadł ze zbocza.
-Ałaa!-krzyknął ktoś- Napięłam łuk i czekałam na pierwszy krok przeciwnika. Tak jak mnie uczyli nie będę uciekać, nie jestem tchórzem. Dalej wszystko działo się zbyt szybko. Działałam jak automat, nie wiem z kim walczyłam. Był to chłopak czy dziewczyna? W jakim wieku? Było ich dwóch, trzech czy czterech? Nie wiem. Strzeliłam w kogoś i uciekłam. Trafiłam? Raczej tak, zawsze trafiam. Usłyszałam tylko zmartwiony, kobiecy głos:
-Percy, wszystko w porządku?
-Łapcie ją!- krzyknął ochrypły także głos płci damskiej.
-Nic mi nie będzie, biegnij!- odrzekł głos (trzeszczenie zębami) samca.
Zeskoczyłam z góry i ... Thalia mnie ostrzegała! Już nie jestem Łowczynią, już nie jestem nieśmiertelna! Cyba zemdlałam to wyjaśnia ciemny obraz i brak kontaktu z rzeczywistością. Pamiętam tylko tyle, że po skoku poczułam przeszywający ból w nodze i ... Ups. Usłyszałam gruchot złamanych żeber.
-Ałaa!-krzyknął ktoś- Napięłam łuk i czekałam na pierwszy krok przeciwnika. Tak jak mnie uczyli nie będę uciekać, nie jestem tchórzem. Dalej wszystko działo się zbyt szybko. Działałam jak automat, nie wiem z kim walczyłam. Był to chłopak czy dziewczyna? W jakim wieku? Było ich dwóch, trzech czy czterech? Nie wiem. Strzeliłam w kogoś i uciekłam. Trafiłam? Raczej tak, zawsze trafiam. Usłyszałam tylko zmartwiony, kobiecy głos:
-Percy, wszystko w porządku?
-Łapcie ją!- krzyknął ochrypły także głos płci damskiej.
-Nic mi nie będzie, biegnij!- odrzekł głos (trzeszczenie zębami) samca.
Zeskoczyłam z góry i ... Thalia mnie ostrzegała! Już nie jestem Łowczynią, już nie jestem nieśmiertelna! Cyba zemdlałam to wyjaśnia ciemny obraz i brak kontaktu z rzeczywistością. Pamiętam tylko tyle, że po skoku poczułam przeszywający ból w nodze i ... Ups. Usłyszałam gruchot złamanych żeber.
Wow. Fajne i Ciekawe. Ok. Idę czytać dalej 😊 pewnie jeszcze przeczytasz moje komentarze
OdpowiedzUsuń