Annabeth
-Charonie... Ja...
-Zamilcz! Nie chcę słuchać twoich wymówek! Co? Teraz też załatwisz mi nowy garniturek? Nie, nie ja się nie dam tak nabrać. Masz drachmę?- zapytał chytrze
-Jeszcze nie wyprawiono mi pogrzebu...- zawahałam się
-I nie wyprawią! Ja już tego dopilnuje!
-Ale Charonie... Co ja ci takiego zrobiłam?
-CO TY MI ZROBIŁAŚ?! A niech się zastanowię... WIESZ KTO JEST STRAŻNIKIEM HADESU?! Ja oczywiście.- potarł swój Francuski garniturek jakby chciał zepchnąć okruchy. - A każdy wie, że do Hadesu nie wolno wchodzić żywym. Chyba, że za pozwoleniem pana Hadesa- dodał szybko.
-Czy to nie Cerber pilnuje wejścia do Podziemia...? Przecież...
-Nie..., nie, nie, nie, nie! Widzisz te drzwi?- wskazał ohydnym pomarszczonym paluchem na złowieszcze drzwi.- To jest wejście do Hadesu. Te drzwiczki, otwierasz je i... HAPS! Atakuje cię to bydle, ale dopiero kiedy przejdziesz przez te drzwi i znajdziesz się w Hadesie ma prawo by porzuć twoje kości.
-Nadal nie rozumiem co ja ci zrobiłam?
-Oczywiste jest jak i kogo kara Pan Podziemia jeśli nie chciany gość zahaczy o jego pałacyk!
Pomyślałam chwilę. Czułam jakby każda część mojego ciała była przeżuwana przez Cerbera, a mój mózg zastąpił mu piłkę. Ale nie bez powodu byłam jedyną dziewczyną bez magii w wielkiej siódemce. Moją mocą jest mój umysł i tego się trzymajmy. Jeśli tylko uda mi się... Może gdybym... Poczułam się jak w szkole, kiedy macie przynieść na przykład igłę, ale jej nie wzięliście. Zawsze macie nadzieję, że ktoś wziął dwie i wam ją pożyczy.
-Hej! -zawołałam.- Ma ktoś drachmę?
Zmarli obrzucili mnie żałosnym spojrzeniem.
-Myślisz, że gdybyśmy mieli, to byśmy tu siedzieli?
Okej, czyli logiczne myślenie zawiodło... Może nie do końca logiczne. Ale gdybym... Phi. Czasem warto działać impulsywnie, nie? Chyba po to mam ADHD. Co by zrobił Percy ...? Nastraszyć ich, że jestem Herosem...? Nie to pewnie stare. A gdyby powiedzieć, że Dionizos... Ach nie mam Cola-y dietetycznej. Wiem! Na tak głupi pomysł nawet glonek by nie wpadł...
-Hej! Ludziska! Co tu tak sztywno? Rozkręćmy tą imprezkę! Uuuuchu!- nie zbyt wychodzi mi udawanie głupka, mimo że mam świetnego nauczyciela.- No co z wami?! Może jak rozweselimy troszkę Charona to nas przepuści...? Kto wie?!- oparłam się o blat na którym leżały wszystkie dokumenty Charona- Można płacić kartą?
Rachel
Położyłam się na miękkim łóżku. Moje mięśnie rozluźniły się, a ja czułam się tak beztrosko jak jeszcze parę sekund przed poznaniem Percy'ego i bandy szkieletorów. Czyli wcale. Brzuch skręcał mi się z bólu i nie mogłam nic na to poradzić. Powoli przekręcałam głową w przód i w tył, a biedne kości szyjne tylko krzyczały tym swoim chropowatym głosikiem CHRUP CHRUP. Czułam się coraz gorzej i nic na to nie mogłam poradzić. Wakacje się kończył i oczywiście jak każda nastolatka byłam zrozpaczona i w ogóle... Ale to nie to. Czułam się jakby moje życie trafiło do mam talent, a Hades, Tanatos i kto tam jeszcze do diabła może być powiedzieli ,,Przykro nam to nie to, trzy razy nie, spadaj. Nie trafisz na Pola Elizejskie, przecież pomagałaś temu ,,bohaterowi,, Percy'emu Jacksonowi, pomęcz się trochę na świecie,,
Długo ukrywałam mój zły stan. Przecież to nic takiego, przejdzie mi, to pewnie tylko wzdęcia, powtarzałam sobie. Ale kogo ja chciałam oszukać? Mój stan z dnia na dzień pogarszał się. Nikt nic nie wie, nikt nie wtranżala nosa w nie swoje sprawy. Może jedna na milion osób widziała co się ze mną dzieje i na pewno nie był to nikt kto by się tym przejął. To mnie łapało i puszczało jak potwór bawiący się zabawką, jedzeniem, a przecież mama powtarzała ,,nie baw się jedzeniem tylko jedz,, mamy trzeba się słuchać! Wszystko działo się nagle, natychmiastowo. Rano rozboli, powiem, że zjadłam coś co mi zaszkodziło, wieczorem? To na pewno wina kolacji, a popołudniu... Mam rozwolnienie, daj mi spokój!
Ale koniec z oszukiwaniem się.
Chwyciłam za telefon i wystukałam numer.
- Annie, odbierz!- nic
Ach, westchnęłam kilka razy i po raz kolejny wystukałam numerek.
-Sindy, jesteś w domu?
-To dobrze, co u ciebie?
-Wszystko dobrze?
-Masz czas?
-Wyszłabyś na spacerek.
-To świetnie, będę za parę minut.
-Tęskniłam, papatki.
Nina
-Czyli chcesz iść ze mną do Hadesu ratować Annabeth?- wow geniusz.
-Właśnie to powiedziałam
-Czyli...
-Tak, o to mi chodzi.
-Ale wiesz...
-Na Zeusa! Tak, o to mi chodzi. Pójdę do Hadesu, uratuję twoją laleczkę i jeśli nie przestaniesz mi irytować to zabiję ją jeszcze raz, a pewnego głupka zostawię na deser.
- (...) - chwila ciszy- Wciąż nie rozumiem dlaczego chcesz mi pomóc... Przecież to nie logiczne!-
-Wiesz co jest nie logiczne? To, że ty...
- Tak, wiem. Każdy mi to mówi.
-Więc rusz zadek. Jutro wyruszmy na misję. Możesz wziąć kogoś... Kogo zechcesz. I pamiętaj kto tu dowodzi.
-Ja?- uśmiechnął się, jakby zupełnie zapomniał, że jego dziewczyna zginęła.
Ruszyłam w stronę obozu półbiegiem. Przy okazji palnęłam go w łepetynę. Podbiegłam do ciała zmarłej córki Ateny. Wyglądała jakby w każdej chwili mogła wstać i mnie zaatakować, uklękłam przy jej ciele i zastanawiałam się czemu nikt przy niej nie stoi. Trzeba wyprawić jej należyty pogrzeb, jeśli nie trafi do Hadesu, nie będziemy mieli nawet szansy jej wyciągnąć. Dotknęłam jej. Moją rękę przeszył palący ból, jej ciało zaczęło mrugać. Odruchowo odskoczyłam, gdy córka Ateny zacisnęła usta, jakby coś ją bolało. Na ręce wytatuował się napis.
-Proszę, nie. Tu mi dobrze.- przeczytałam na głos.
Mnie nie nabierzesz Charonie, wiem że to ty. Skąd? To absolutnie nie twoja sprawa.
-Czyli...
-Tak, o to mi chodzi.
-Ale wiesz...
-Na Zeusa! Tak, o to mi chodzi. Pójdę do Hadesu, uratuję twoją laleczkę i jeśli nie przestaniesz mi irytować to zabiję ją jeszcze raz, a pewnego głupka zostawię na deser.
- (...) - chwila ciszy- Wciąż nie rozumiem dlaczego chcesz mi pomóc... Przecież to nie logiczne!-
-Wiesz co jest nie logiczne? To, że ty...
- Tak, wiem. Każdy mi to mówi.
-Więc rusz zadek. Jutro wyruszmy na misję. Możesz wziąć kogoś... Kogo zechcesz. I pamiętaj kto tu dowodzi.
-Ja?- uśmiechnął się, jakby zupełnie zapomniał, że jego dziewczyna zginęła.
Ruszyłam w stronę obozu półbiegiem. Przy okazji palnęłam go w łepetynę. Podbiegłam do ciała zmarłej córki Ateny. Wyglądała jakby w każdej chwili mogła wstać i mnie zaatakować, uklękłam przy jej ciele i zastanawiałam się czemu nikt przy niej nie stoi. Trzeba wyprawić jej należyty pogrzeb, jeśli nie trafi do Hadesu, nie będziemy mieli nawet szansy jej wyciągnąć. Dotknęłam jej. Moją rękę przeszył palący ból, jej ciało zaczęło mrugać. Odruchowo odskoczyłam, gdy córka Ateny zacisnęła usta, jakby coś ją bolało. Na ręce wytatuował się napis.
-Proszę, nie. Tu mi dobrze.- przeczytałam na głos.
Mnie nie nabierzesz Charonie, wiem że to ty. Skąd? To absolutnie nie twoja sprawa.
Charlie
Usiadłem na skórzanym obrotowym krześle. Ostrożnie potarłem skronie i orłem się o biurko z drewna bukowego, zmrużyłem oczy i zastanowiłem się jeszcze raz co zrobić. Idzie do Hadesu... Idiotka! Wiadomo, że Hades odeśle ją do krainy zmarłych... Ale jeśli tego uniknie... Nie mogę ryzykować!
-Mery!
-Tak, panie?- do komnaty weszła brązowo włosa dziewczyna
-Ten szpieg z obozu. Ta Carmen, córka jednej z Mache (w mitologii greckiej były to bóstwa (demony), a także personifikacje walki i bitwy) . Połącz mnie z nią, masz drachmę?
-Oczywiście.
Do małej fontanny Mary wrzuciła drachmę. Wypowiedziała magiczne słowa i jak na ekranie telewizora zobaczyłem Carmen.
-Moja droga, pamiętasz jak mówiłaś, że zrobisz wszystko, aby zniszczyć Obóz Herosów?
-Tak- uśmiechnęła się pokazując śnieżnobiałe, olśniewające zęby.
-Możesz się wykazać. Ta butelka, którą ci dałem. Pomóż tej nowej Ninie w przygotowaniu do misji, do nektaru wlej buteleczkę, którą dałem ci wczoraj... Dopilnuj, aby wypiła to tylko ona.
-Oczywiście panie.
-I się zabij.
-Co?!
-Nie podnoś głosu! Zabij się i swoją siostrę. Ja was wyciągnę, nie martw się. Tylko musisz błagać Hadesa o życie tak długo, aż tamci do was dotrą.
-Jak każesz.
Jak zawszę proszę was, abyście komentowali.