Clariss
Głupia, Łowczyni. Czego ona oczekuje? No racja Artemida jest zła... Ojej, przesada. Po co w ogóle szliśmy na tę misję, jeżeli ceni swoje życie prędzej czy później by wróciła, albo... Z resztą racja, te artemidowe służki cenią swój ,,honor,, którego prawie nie mają. Rozumiecie, atakują w grupie i zachowują się jak dzikuski. Umy <odgłos wymiotowania>. Ta grypa nie daje mi spokoju. Burza kolorowych wym... kolorowa zupa wylądowała prosto na głowie syna Posejdona.
-Ojeju, przepraszam. Za co ja cię przepraszam? Zapomnij o tym co mówiłam. Ciesz się, że nie jadłam zbyt wiele i popijałam nektarem.
-Oczywiście, skaczę z radości, bo twoja kolacja wylądowała na morskim talerzu.- powiedział strzepując z głowy resztki ,,jedzenia,,.
Dlaczego ja się tak nad nim użalam! Jest Rzymianinem! Zdrajcą, oni zasługują na wszystko co najgorsze, ale czemu go przepraszałam. Robię się miła? Mam nadzieję, że nie. Co się ze mną dzieje? Nienawidzę tego morskiego glona, a mimo wszystko jestem dla niego miła. Może jednak nie jest tak jak mi się wydaję, może polubiłam Percy'ego, może moglibyśmy zostać kumpla... O czym ja myślę! Głupi, głupi mózg. Ten morski debil oblał mnie wodą z kibla... Tak, to była zemsta. Zrobiłam to specjalnie, umyślnie.
-Czego się tak gapicie?! Cioty. Bierzcie ją, a nie patrzycie jakbym była boginią.
-Ja jej nie wezmę. - powiedział mój wróg- Jestem brudny.- spojrzał na mnie jakby to była moja wina!
-Czego chcesz?! Ty mnie opryskałeś wodą z toalety, a Nemezis jest po mojej stronie.
-Chciałaś mnie w niej utopić.
-Tak, syna Posejdona-mruknęłam.- A ty mądrala- spytałam. Lubię ją, ale mimo wszystko... zdradziecka mała sowa- Łap ją.
Annabeth podeszła do ciała dziewczyny. Percy z przejęciem pytał ,,co z nią,, i ,,czy żyje,, a jego dziewczyna wiecznie odpowiadała ,,poobijana,, ,,źle z nią,, ,,złamana noga i zwichnięta kostka,, ,,trzeba jak najszybciej zanieść ją do obozu,,. To niech ją weźmie, a nie gada!
-Która noga, to znaczy, która jest chora?-spytałam
-Prawa, nie moja prawa, ale jej. Moja lewa.
-Pogmatwałaś mi.
Złapałam ją za zdrową nogę i przerzuciłam przez plecy. Starałam się biec, ale choroba mnie wykańczała. Czasami miałam wrażenie, że to nie tylko grypa. Może powinnam zgłosić się do Chejrona. Możliwe, że to coś bardziej zaraźliwego i niebezpiecznego.
Annabeth
O matulu. Ateno święta. To ona! ONA! Ta dziewczyna, ta z mojego snu. Mam nadzieję, że nie było po mnie nic widać, bo jeśli ktoś się dowie dziewczyna może mieć nie małe problemy. Widziałam, jestem pewna. Te blond włosy świecące w blasku księżyca, odważne ruchy. Zdecydowane napięcie na łuk i strzał, bez względna, okrutna. Nie patrzy w kogo celuje, w jej przypadku kobiety i dzieci, które trzeba ratować to przekazy szowinizmu, a co do dzieci... Obowiązuje je przegroda wiekowa i pochodzenie. Nie widziałam jej oczu, ale na pewno był w nich ogień walki. Ogień, który powoli gaśnie, zastępuje je smutek. Zielone oczy, nie one były niebieskie, a może czarne. Białe? Nie jestem pewna, w śnie miała kolor zielony, ale wydaje mi się, że przez ten ułamek sekundy przez który ją widziałam mój mózg zarejestrował czerwony, ognisty kolor w okolicach gdzie powinny znajdować się patrzałki.
***
- Więc Rachel, ma to jakieś znaczenie?
- Powinnaś rozumieć, że nie powiem ci koniecznie prawdy, ale spalona łąka znaczy zagubienie. Dziewczyna pewnie jest zagubiona. Zgubiła się w swoim własnym ja i... Rozumiesz. Martwe zwierzęta oznaczają wygnanie. Nie martw się. Skontaktuję się z Tysonem i Ellą. Kawałek ksiąg jest odnowiony i jeśli to coś ważnego powinni wiedzieć.
-Dziękuję, uspokoiłaś mnie.- rozmowa Iryfonem się zakończyła.
Rachel
Na wyrocznie Delfijską...Zaraz, na mnie? Na Apolla, kim ta dziewczyna jest. Okłamałam Annabeth, boję się co jej sen może oznaczać. Usiadłam na łóżku próbując skoncentrować się na moich myślach. Moc wyroczni nie działa, ale gdy byłam mała przeczyłam cały sennik z cztery razy. Łąka... Łąka oznacza, hmm. Przestrzeń życiowa, ale co to ma wspólnego z dziewczyną? Może chodzi o naturę? Spalona łąka, nie wiem, ale ogień. Ostrzega albo ktoś próbuję wymazać pamięć. Sobie lub komuś innemu, a pożary... To nieszczęście. Zwierzęta to trudność i niebezpieczeństwo, ale martwe zwierzęta to szczęście. W innych sennikach oznaczają złą sytuację.
-Ella, Tyson!
-Coś się stało- Na swoich czerwonych skrzydłach przyleciała mądra charpia.
-Zadanie z obozu, nowa dziewczyna. Sen, niebezpieczeństwo...
Nina
Ustawiłam się w pozycji pół siedzącej i powoli przetarłam oczy. Po długich zmaganiach ze światłem dziennym otworzyłam moje nie naturalne oczy i rozejrzałam się po dziwnym pomieszczeniu. Próba wstania zakończyła się niepowodzeniem i zakończył ją okropny ryk, mój ryk. Upadłam na podłogę obijając moje już i tak zmaltretowane żebra. Starałam się nie krzyczeć, ale nic z tego. Do ,,pokoju,, wbiegła grupa chłopaków, którzy cali opatuleni strzykawkami i bandażami, oraz trzymający gdzie tylko się dało nektar przejęci pytali czy nic mi nie jest. Pomogli mi się położyć, poszli sobie nie zważając na mój ból, został tylko jeden. Gdzie wszyscy inni byli blondynami on był brunetem, ale nie dało się nie poznać tego zarozumiałego uśmieszku i przebiegłych błękitnych oczu.
-Czego chcesz?
-Och, rozpoznałaś mnie.
-Trudno nie było.
-Nie naskakuj tak na mnie. Chcę ci pomóc, na prawdę.
-Nie potrzebuję twojej dobroci.
-Wiem, że masz żal do mojej siostry, ale musiała to zrobić. Nie zdziw się kiedy zaczniesz się zmieniać. Pamiętasz jaka byłaś wcześniej? Dzięki niej to się zmieniło, ale powoli wszystko zacznie wracać do normy.- wykonał ruch ręką w moją stronę.
-Nie dotykaj mnie- wysyczałam nerwowo łapiąc jego rękę.
-Przestań, nie jestem twoim wrogiem chcę ci pomóc.- dotknął bolącego miejsca i ból ustał.
-Poradziłabym sobie, po jakimś czasie kości by się zrosły.
-Musisz być zdrowa, nie długo czeka cię misja.
Charlie
Poseł wbiegł do mojej mrocznej komnaty rodu z Hadesu. Nie jestem potworem, choć mogę się taki wydawać. Krew na ścianach (sztuczna) to była przesada, ale kiedy dowiedziałem się, że czaszki pełniące funkcję dekoracyjną nie są z plastiku i nie zostały wytworzone przez człowieka tylko Prometeusza... Moich niewolników i służących trzymam krótko, ale na Allacha (tak, Allacha. Przeczytajcie co będzie pisało na końcu to dowiecie się o co chodzi) mam żonę, którą bardzo kocham i miałbym syna gdyby się nie udusił. Zabiłem wiele ludzi, ale był to rozkaz mojego pana. Teraz ja rządzę i ja zawładnę całym światem. Za czasów mojej młodości na drodze stał mi tylko sułtan, ale później pojawiła się Hatice, no cóż teraz wiem, że to sprawka Afrodyty, ale wtedy byłem w niej tak zakochany, że zapomniałem o moich planach. Mimo wszelkich praw sułtan myśląc, że jestem jego przyjacielem oddał mi ją za żonę. Owszem, byłem szczęśliwy, ale nie tylko z tego powodu. Będąc szwagrem władcy świata miałem większe szanse na to aby mój plan się powiódł, ale wtedy na mojej drodze stanęła ta niewolnica Alex. Nie wypowiem jej prawdziwego imienia, pokazała na co ją stać, najpierw mnie otruła, ale zostałem wyleczony następnie nastawiła sułtana przeciwko mnie.
-Czego chcesz?- spytałem groźnie. Miałem za sobą lata praktyki.
-Artemis wygnała jedną ze swych Łowczyń. Być może to ta której szukamy.
-Doskonale- zatarłem chytrze ręce- Przekaż wszystkim mój rozkaz. Niech wróżbita Jakub przygotuje eliksir, ma wyglądać i smakować jak sama boska Ambrozja. Wy musicie ją znaleźć i powiedzieć mi gdzie jest, ja już się nią zajmę.
Ostatni podrozdział (perspektywa) jest stworzony na podstawie serialu. W TVP1 leci serial historyczny, kostiumowy, który opowiada o życiu Sułtana Sulejmana i jego jedne z żon, Sułtanki Hurrem. Więc, Aleksandra córka popa zostaje porwana przez tatarów i zostaje Sułtanką. Spotyka ją wiele nieszczęść, bo: zazdrosna żona sułtana ją pobiła, matka Sułtana która też nie lubi Sułtanki na każdym kroku próbuje się jej pozbyć i... Jest jeszcze Wielki Wezyr Ibrachim Pasza, który boi się, że Hurrem chce go zniszczyć. Dobra koniec, serial nazywa się Wspaniałe stulecie i jeśli chcecie możecie go obejrzeć. Napisałam Charlie bo będzie się ta osoba podawała za Charliego, ale może już wiecie kim on jest na prawdę. Będzie on czarnym charakterem w moim opowiadaniu.