Nina
Czułam, że to nie Ann. Może jakoś specjalnie jej nie poznałam, ale błagam to oczywiste. Ktoś kto sprzeciwia się swojej matce, bo kocha jakiegoś kolesia musi być na prawdę zakochana. Nie poświęciłaby go dla spokojnego życia w Hadesie. Po całym Olimpie rozniosła się wiadomość, że Annabeth Chase, Percy Jackson i Grover weszli do Hadesu. W każdych wiadomościach na TVO, Telewizja Olimpijska, jakaś Nimfa gadała, że utopili się w wannie, a Charona spotka kara. Nie wiadomo jaka, kiedy reporterka weszła do Hadesu zrobić wywiad z Hadesem utopiła się w Styksie, cóż, tak bywa kiedy do TVO na reporterki biorą puste lalunie.
Charon musi być na nią wściekły, to logiczne. Muszę pomóc temu debilowi pospolitusowi, czyli w języku Łowczyń samcowi. Po prostu wzięłam Annabeth, lub to czym kiedyś była, i zaniosłam do ogrodu Dionizosa, trzeba było korzystać z jego nieobecności. Położyłam ją pod winoroślą i przykryłam dużymi liśćmi winogron, korzystając z okazji zerwałam gałązkę i wyrzucając w powietrze soczystą kuleczkę złapałam ją w usta.
Charon musi być na nią wściekły, to logiczne. Muszę pomóc temu debilowi pospolitusowi, czyli w języku Łowczyń samcowi. Po prostu wzięłam Annabeth, lub to czym kiedyś była, i zaniosłam do ogrodu Dionizosa, trzeba było korzystać z jego nieobecności. Położyłam ją pod winoroślą i przykryłam dużymi liśćmi winogron, korzystając z okazji zerwałam gałązkę i wyrzucając w powietrze soczystą kuleczkę złapałam ją w usta.
Ruszyłam w stronę mojego ,, nowego domu,,. Jak wcześniej wspomniała Thalia, mieszkam nie w domku nr. 4, domku Demeter, lecz w Wielkim Domu. Wdrapałam się na górę i zamiast iść do swojego pokoju i przygotować się na misję, weszłam na strych. Mocno naciskałam na każdy szczebel drabiny, aby upewnić się, że wytrzyma mój ciężar, wytrzymała. Światło wpadało do pomieszczenia, powietrze było tak gęste, że trudno było mi się dostać do NIEJ. Nogi uginały mi się i trzęsły jak galareta. Podeszłam do trupa i dotknęłam jego ramienia. Było sztywne, nie było wniej tyle energii co 70 lat temu.
-Och, Sindy, dlaczego oni cię tu wciąż trzymają.
Charlie
Dzisiaj, a może jutro dokonam dzieła. Zrobię to co chciałem zrobić od dawna, zabije ją. Wcześniej nie miałem skrupułów zabijać ludzi, teraz też nie będę miał.
- Chica!- wezwałem mojego najzdolniejszego sługę.
-Panie, nie ma Chicki!
Do komnaty wszedł Locki. Jego pełne imię brzy Lockesh, ale to imię brzmi władczo, jakby jego posiadać był kimś wielkim, a Locki jest nieudacznikiem, nic nie potrafi zrobić.
-Gdzie jest?
-Wyszedł, powiedział, że jeśli będziesz chciał zrobić...To co chcesz zrobić- rozejrzał się po pomieszczeniu jakby ktoś nas podsłuchiwał i mrugną do mnie.- to każ zrobić to mi :)
-Locki!
-Ale panie, to prawda!
- A więc zrób to co masz zrobić, fiolka z trucizną jest w tej walizce :0
-Jakiej.
-TEJ- zaakcentowałem to słowo i w myślach strzeliłem mega facepalma.- Idź już!
Clarisse
Jutro ta ,,Łowczyni,, i ten jakże ,,wspaniały,, syn Posejdona wyruszą na misję. Mieliśmy ucztę, a bardziej stypę z okazji śmierci Ann. Nimfy nie żałowały nektaru, a Łowczyni wypijała nieziemskie ilości tego trunku. Modliłam się, aby spłonęła, ale co? Gdyby to był alkohol już dawno film by się jej urwał, ale ambrozję wypijała niczym wodę. Puchar, za pucharem, nawet ostrzeżenia jej siostry grupowej domku Merle nie działały. Dopiero po jakiejś godzinie skapnęłam się, że Nina zniknęła. Nie powiem, wystraszyłam się, podbiegłam do Merle:
-Gdzie twoja ,,kochana,, siostrzyczka?
-Ta szmaciara? Nie wiem może się spaliła. Dobrze by było. Wiesz co ta franca mi powiedziała? Że niby jak nie przestanę jej prześladować to odbierze mi władze w domku. Ach, co za samica psa.
Merle nigdy nie panowała nad emocjami. Lepiej było nie wchodzić jej w drogę, była w stanie nawet się pociąć. Ale jest dobrą dziewczyną, dlatego jej nie lubię, nigdy nie przeklina, to że ,,suczka psa,, to i tak za dużo jak na nią. Pewnie w środku cała się trzęsie. Ja się jej nie dziwię, z tą jej siostrzyczką, kochaną nie łatwo jest wytrzmać.
TRZASK. Co to było? Odgłosy dochodzą ze strychu, jeśli ta blondi tam weszła, Chejron jej nie daruje.
Locki
Cichaczem przedostałem się do Obozu Herosów, akurat mieli ucztę, więc nie powinienem mieć najmniejszych problemów z dodaniem tego do jej napoju.
Otworzyłem plecak i wyciągnąłem buteleczkę, podeszłem do stołu z ucztami i do pucharu stojącym przy krześle z napisem NINA wlałem zawartość butelki. Próbowałem uciec jak najszybciej, ale rozpętała się burza, burza wokół św. ogniska. Nad ogniskiem ukazała się piękna twarz, bogini roślin. Ach, a ten jej boski głos:
-,,GDZIE MOJA CÓRKA?!,,
Każdy wie, że Merle jest ulubienicą Demeter, przynajmniej była przed pojawieniem się Niny. Pfff, każdy krzyczał tylko, gdzie merle! OMG pewnie znowu się pocięłą. Ale będą zdziwieni kiedy dowiedzą się, że chodzi o ,,Ninusie,, Ha ha.
Mój pan będzie dumny, prawidłowo wykonałem zadanie.
Jestem i komentuję. :)
OdpowiedzUsuńZauważyłam małe błędy np. brzy, wytrzmać, podeszłem, pocięłą... Chyba więcej ich nie było...
Rozdział ogólnie super.
Życzę weny i pozdrawiam :)
Cieszę się :D
OdpowiedzUsuńCzęść pisalam na szybko i/lub na komorce, a orlem z ortografi nie jestem XD
Dziekuje
Nawzajem i pozdrawiam :)
Coraz ciekawiej choc to dosc zawila fabula
OdpowiedzUsuńNie załamuj się. Czytałam oba twoje blogi. Są super. To, że nie ma komentarzy, nic nie znaczy. Piszesz świetnie (bez przesadyzmu-serio). Życzę weny.
OdpowiedzUsuń